wtorek, 6 sierpnia 2013

Co nowego? : )

Nowy imagin pojawi się już wkrótce! Tym razem, to Wy możecie wybrać, kto będzie jego bohaterem. Szukajcie po prawej stronie ankiety dotyczącej imagina i zagłosujcie na jednego z chłopaków. Być może będzie to Wasz ulubieniec? Who knows...? Więc oddajcie swój głos i sprawdzajcie bloga i mojego twittera, by być na bieżąco.

A tak w ogóle, to wakacje się kończą! : (

/ Monica. : )

niedziela, 4 sierpnia 2013

Imagin z Louisem : )

- Daleko jeszcze?- spytałam, nie potrafiąc usiedzieć na miejscu.
- TI, uspokój się dziecko! Pytałaś o to kilka minut temu.
- Ale mamo! Jedziemy już kilka godzin. Może chociaż jakiś postój?
- Gdzie ja mam Ci tu stanąć? Nie ma miejsca.- no jasne, typowa mama.
- Hahah, nie ma miejsca? Serio? Spójrz na prawo. Ty masz pas awaryjny, a ja dołek, który może spokojnie posłużyć mi jako toaleta.
- Pas awaryjny nie służy do załatwiania potrzeb fizjologicznych!- dlaczego ona wszystko utrudnia?
- Potrzeb fizjologicznych?! Jakich potrzeb? Ja tu mam awarię, a za chwilę ty ją będziesz miała na siedzeniu pasażera!- hahah, tak. To mi wyszło,brawa dla mnie. Tylko, że ja nie żartuję, naprawdę muszę skorzystać z toalety, bo będzie źle.
- TI!- czyli przenosimy naszą rozmowę o poziom głośności wyżej.
- Mamo! ...Boże, widzisz, a nie grzmisz..
- Dobra, patrz! Tu masz znak. Parking za kilka metrów, jest też toaleta i..
- No nareszcie! Thank you very much!- powiedziałam i zaczęłam oglądać nagle bardzo interesujące widoki za szybą.
W końcu dojechałyśmy na parking, a jak to ja w potrzebie, wyskoczyłam z samochodu, zanim mama zdążyła zaparkować naszego czarnego opla, na wolnym miejscu parkingowym, na parkingu przy wyjątkowo ruchliwej dzisiejszego dnia autostradzie A4. Pobiegłam od razu w stronę toalet i szybko zamknęłam za sobą drzwi. Po opuszczeniu toalety od razu udałam się w stronę samochodu mojej mamy. Wiedziałam, że czeka nas jeszcze długa droga nad morze, więc by zaoszczędzić trochę czasu zaczęłam biec. Parking nie był duży i spokojnie mogłabym się znaleźć na jego drugim końcu w kilka sekund gdybym nie zderzyła się z jakimś lalusiem.
- Uważaj jak idziesz! Nie mam ochoty na szpitalny obiad!- krzyknęłam na chłopaka, który mnie trzymał.
- What?- nie no, jeszcze Angol... w sumie.. może nie będzie aż tak źle. Zobaczymy, czy szkoła się przydaje.

- Nic Ci się nie stało?- zapytał wysoki szatyn. Włosy ułożone w artystycznym nieładzie, co chwilę przeczesywana palcami grzywka. Duże, błyszczące oczy spoglądające spod długich rzęs. Miał na sobie czarną koszulkę, która opinała jego umięśniony tors i jeansy w tym samym kolorze. Stał przede mną i patrzył się, czekając na moją jakąkolwiek reakcję. Dalej TI, weź się w garść!
- Jestem cała, choć nie ukrywam, że to zderzenie trochę bolało.- mówiłam, wyswobadzając się z uścisku chłopaka.
- Naprawdę nie chciałem. Jestem Louis.- powiedział wyciągając dłoń w moim kierunku.
- TI.- odpowiedziałam i uścisnęłam dłoń chłopaka.- No więc, skoro już tu tak stoimy, wybacz, że tak prosto z mostu, ale co tutaj robisz? Chyba nie jesteś stąd.
- Tak, masz rację. Postój, prostowanie nóg.. Jak zwał, tak zwał. Jedziemy z chłopakami nad morze.- Co? Ja się chyba przesłyszałam. Gdzie on jedzie? Że niby nad morze? Może jeszcze ta sama miejscowość i hotel? Nie, to się nie dzieje naprawdę.- A ty piękna?
- Piękna też jedzie nad morze.- nie będę się z nim sprzeczać, w końcu najbrzydsza to ja nie jestem i wiele razy mi to udowadniano.- Jeśli chcesz wiedzieć, to dokładnie do hotelu w Międzyzdrojach.
- Co za zbieg okoliczności. TI, wygląda na to, że spędzisz z nami wakacje!- krzyknął szatyn, objął mnie i uniósł w powietrze.- Hahaha, ale Ty jesteś lekka! Jak piórko.- mówił, nadal trzymając mnie nad ziemią. A ja, jak każda samotna laska, która ma dość podrzucania kolesi przez najlepsze przyjaciółki, uległam i spojrzałam mu głęboko w oczy. Utonęłam w ich kolorze. Jednak nie byłam jedyna. Louis też spojrzał w moje.- Ej, piękna?- powiedział sadzając mnie na masce jego srebrnego samochodu, którego marki nie znałam.
- Ymm, tak?
- Co jak co, ale te swoje oczka to masz śliczne.- powiedział cwaniacko się uśmiechając.
- Dzięk...
- Ej, Lou! No nie! Chłopaki, on znowu gada z jakąś laską! Chłopaki!- zaczął krzyczeć kolejny szatyn w naszą stronę.
- Kolega?- zapytałam powstrzymując śmiech.
- Heh, tak. To Liam. Poznasz go bliżej na miejscu, bo na pewno się spot...
- TI! Dziecko! Ile mam na Ciebie czekać?!- moja mama potrafi sobie znaleźć moment.
- Kto to?- zapytał mój nowy znajomy wskazując na kobietę, która właśnie mnie wołała.
- To moja mama... Przepraszam Louis, ale muszę już iść.- powiedziałam schodząc z maski pojazdu.
- Ej, skarbie!- nie mogę, on za mną biegnie.
- Ymm, tak?
- W jakim hotelu się zatrzymujesz?
- Nie pamiętam nazwy, ale na pewno się znajdziemy.- powiedziałam idąc dalej.
- To może chociaż numer?- zapytał z nadzieją w głosie.
- Pewnie, daj telefon.- wstukałam numer i oddając go chłopakowi, cmoknęłam go w policzek.- Do zobaczenia Louis.
- Do zobaczenia TI.
*w samochodzie*
- Kto to był?- z zamyślenia wyrwał mnie głos mojej rodzicielki.
- Stary znajomy.- brawo TI, nie zepsuj tego. Już sobie wyobrażam jej minę, gdybym powiedziała jej prawdę.- Poznaliśmy się kiedyś w szkole. Była wymiana, pamiętasz?
- Tak, pamiętam.
Cała droga do miejscowości zwanej Międzyzdroje minęła całkiem normalnie, jak zazwyczaj. Mama o nic nie pytała, a ja nie chwaliłam się za bardzo swoim nowym 'starym' znajomym. Jedyne co mnie interesowało to to, czy zatrzyma się w tym samym hotelu i kiedy będę mogła znowu spojrzeć w jego oczy, które niby zwyczajne, ale jednak miały w sobie to coś. Tak samo jak ich właściciel. Chyba mogę przyznać, że.. że.. No dobra, zakochałam się! A co więcej, jest to miłość od pierwszego wejrzenia..
Już na wjeździe na hotelowy parking zauważyłam coś, co przykuło moją uwagę. Samochód. Ten sam samochód, na którym siedziałam kilka godzin wcześniej, a przy nim? Pięciu umięśnionych chłopaków, a w śród nich Louis. Hahah, no.. Muszę przyznać, że zapowiadają się ciekawe wakacje. Wysiadłam z samochodu i jak gdyby nigdy nic, podeszłam do bagażnika po swoją walizkę z flagą Wielkiej Brytanii, kupioną właśnie na Wyspach Brytyjskich. Postawiłam ją na ziemi, chwyciłam za rączkę i udałam się w stronę wejścia do hotelu.
- TI! TI! Zaczekaj!- wszędzie poznam ten głos.
- Lou?
- We własnej osobie! Nie wierzę, ten sam hotel!- powiedział i przytulił mnie.- Musze Ci coś powiedzieć.- złapał mnie za rękę i próbował odciągnąć w bardziej ustronne miejsce.
- Lou, czy to nie może poczekać? Chciałabym się rozpakować..
- A mogę powiedzieć to tu i teraz?- zapytał pokazując wzrokiem na moją mamę.
- Chyba tak. Ona nie rozumie niczego po angielsku.- powiedziałam i uśmiechnęłam się w stronę mamy.
- No dobrze... TI, gdy wpadłaś na mnie na parkingu, ja... ja... ja wiedziałem, że...
- Ja Ciebie też Louis.- przerwałam mu. Wiedziałam, co chce powiedzieć, chociaż słodko wyglądał gdy się tak męczył. 
- Czy to znaczy że..?
- A chcesz?
- Tak! To znaczy, jeśli Twoja mama nie ma nic przeciwko...
- Oj, pocałuj mnie!- jak powiedziałam, tak też zrobił. Moja mama zaczęła nas ściskać. Przyjaciele Louisa zrobili: 'uuuuuuuuu' i zaczęli się śmiać... Tak, chyba nikt ich nigdy nie zrozumie, ale muszę przyznać, że Louis ma zajebistych przyjaciół. Tylko pozazdrościć. 



No i jest! Długo, bo długo, ale jest! Mój drugi imagin na tej stronie! Mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo pisałam o kilka dni ze względu na brak tzw. 'weny'. Jeśli doszliście do tej części, to moglibyście, jako znak, że przeczytaliście, napisać w komentarzu chociaż głupią buźkę, żebym wiedziała, że jednak ktoś czyta to, co piszę, a mnie to na pewno zmotywuje i imaginy będą pojawiać się częściej. Sprawdzajcie też mojego twittera ( @Smerfetka_xx ), tam pojawiać się będą tweety dotyczące kolejnych imaginów! 
Hope You Like It! : )


/ Monica. : )

wtorek, 23 lipca 2013

To dzisiaj! Trzy lata! :')



To już trzy lata. Dzisiaj mijają trzy lata, odkąd powstało One Direction. Dokładnie trzy lata temu, 23 lipca 2010, o godzinie 8:22pm (GMT) jurorzy VII edycji brytyjskiego The X Factor uczynili Nas, Directionerki i Directionerów, najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. To nie wiary godne, że to wszystko tak szybko minęło. Powróćmy do tych czasów, do czasu VII edycji The X Factor, na BOOTCAMP. Chwila, w której marzenia o karierze wielu utalentowanych ludzi legły w gruzach, także marzenia Liama, Zayna, Nialla, Harrego i Louisa. Smutek, żal, rozpacz... Każdy z nas czułby to samo, jednak to nie był koniec. Połączeni jako grupa, pokonywali przeszkody na drodze po zwycięstwo. Nadal w mojej głowie brzmi ich pierwsza piosenka, którą zaśpiewali razem- 'Torn'. Ich radość, kiedy mogli przeprowadzić się do domu uczestników. Ich zaangażowanie i ciężka praca, by wypaść jak najlepiej. Pierwszy LIVE- 'Viva la Vida'. Każde VideoDiary. Ich uśmiech, to, że po prostu są. Z odcinka na odcinek coraz silniejsi, ani razu nie byli w dogrywce. Właśnie spełniały się ich marzenia, by być kimś. Swoją przygodę zakończyli na trzecim miejscu, ale zapisali się w sercach milionów fanów na całym świecie. Rok 2011, wrzesień. Ich pierwszy singiel 'What Makes You Beautiful'. Dzięki niemu, w te 3 minuty, uczynili miliony dziewczyn na świecie piękniejsze i być może pewniejsze siebie. 18 listopad 2011, niespełna dwa miesiące po pierwszym singlu ukazuje się pierwszy album: 'UP ALL NIGHT'. Kilkanaście piosenek, które wywołują łzy i uśmiech na twarzach Directioners. Statuetka BRITs, TCA, VMA. Występ na zamknięciu Igrzysk Olimpijskich w Londynie rok temu... Wrzesień 2012 i pierwszy singiel z 'TAKE ME HOME'- 'Live While We're Young'. Trzy statuetki Teen Awards w październiku i w końcu listopad, drugi album. Grudzień 2012, drugi singiel z drugiego albumu. 'Little Things' podbiło serca fanek One Direction i pozostanie w nich na zawsze. Uznania dla Eda Sheerana, który napisał do niej tekst. Rok 2013. Teledysk do 'Kiss You'. Wtedy większość z nas porzuciła wrażenie, że nasi chłopcy dorośli. Gala Brit Awards 20 lutego, wtedy pierwszy raz wykonali charytatywny singiel: 'One Way Or Another (Teenage Kicks)' nagrany specjalnie na Red Nose Day 2013. Lipiec. Długo wyczekiwana premiera pierwszego singla z trzeciego albumu, a mianowicie 'Best Song Ever', która jest piosenką promującą film 'THIS IS US'. 


Dzisiaj chcę podziękować Liamowi, Zaynowi, Niallowi, Harremu i Louisowi za to, że zmienili moje życie na lepsze. Za to, że jestem teraz taka a nie inna. Za to, że są lekarstwem na całe zło, które działo, dzieje i będzie się dziać w moim życiu. Za to, że gdy wszyscy mnie olali, oni zawsze byli przy mnie. Mimo, że szansa na to, że ich spotkam jest jak jedna na milion, że oni nawet nie wiedzą o moim istnieniu to wiem, że gdzieś tam, kiedyś, spełnię swoje marzenie. Za to, że dzięki nim poznałam 4 wspaniałych ludzi, którzy teraz są moimi najbliższymi przyjaciółmi. Karolina, Gabi, Krystian, Basia, dziękuje Wam za to, że po prostu jesteście i wytrzymujecie jakoś ze mną. Dzięki Wam każdy dzień jest lepszy, mimo że piszemy cały dzień, to i tak nam czasu brakuje, zarywamy noce, ponad 10.000 wiadomości na czacie.. Jesteście najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Jest jeszcze wiele rzeczy, za które chciałabym podziękować, bo jakby nie patrzeć, minęły 3 lata, ale chcę to zostawić dla siebie. Szczerze? Nie wiem, gdzie byłabym teraz gdyby nie One Direction.

/ Monica. : )




poniedziałek, 22 lipca 2013

BEST SONG EVA !!!

http://www.youtube.com/watch?v=o_v9MY_FMcw <- łapki w górę i bijemy rekordy w wyświetleniach! Rozpierdol na youtubie!!!!! Ja z Asią siedzimy przy moim laptopie i mamy odpały, radio leci na maxa, sąsiedzi będą mieć nas dosyć!!!! WOA!!!!!!!!!!!!!!


(pisała Asia na koncie Moniki)

P.S. Jeśli jesteś w naszej okolicy i słyszysz BSE to wiedz, że to my!!!!!
<333333333333333333 muahahahaha (Asia ma głupawkę!!!! XD)

piątek, 12 lipca 2013

Imagin z Liamem : )

- T.I.! Do Ciebie!- usłyszałam głos po swojej lewej stronie, a po chwili ujrzałam nadlatującą w moją stronę niebiesko-żółtą piłkę. Szybki zamach, uderzenie i TAK! Kolejny punkt dla mojej drużyny, której jestem kapitanem.
Teraz moja kolej. Oddaliłam się. Wdech. Wydech. Krążące po łowie słowa trenera: ‘T.I. jeśli zdobędziemy teraz punkt, jesteśmy mistrzami Europy.’ Wzrok kilkutysięcznej widowni w katowickim spodku i kilkunastotysięcznej przed telewizorami skupiony był na mnie. Wśród nich była TA jedna para oczu. Jedna para tych pięknych, brązowych tęczówek, w których się zakochałam. Ich właścicielem jest pewien Brytyjczyk- Liam. Gwizdek. Wdech. Wydech. Piłka w powietrzu. Zamach. Przebicie i w końcu punkt. Ostatni w tym meczu punkt, który przyniósł mojej drużynie zwycięstwo i tytuł Mistrza Europy. Szaleństwo! Czyste szaleństwo, bo tylko tak mogę określić zachowanie fanów siatkówki na trybunach. Płacz, radość i okrzyki. Wszyscy kibice wbiegli na boisko, a już po chwili, byłam przez nich noszona dookoła boiska. Jednak kogoś mi brakowało. Brakowało mi mojego Liama.
Nie zauważyłam, kiedy straciłam równowagę. Zaczęłam się chwiać, wymachiwałam rękami, by za wszelką cenę utrzymać się na silnych ramionach kibiców. Na marne. Poczułam, że spadam, zamknęłam oczy. Jednak okazało się, że nie miałam się czego obawiać. Już po chwili poczułam znajome ciepło. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam go. Zobaczyłam swoje szczęście, zobaczyłam Liama.
- Misiek! Uważaj na siebie, bo drużyna będzie szukać nowego kapitana.- powiedział i złączył nasze usta w delikatnym pocałunku, który przerwałam.
- Chcę tak upadać wiecznie, jeśli tylko będziesz mnie łapał, za każdym razem.- powiedziałam i ponownie złączyłam nasze usta. Tym razem Liam przerwał.
- Czyli od dzisiaj jesteś Mistrzynią Europy?- przytaknęłam.- Od początku wiedziałem, że wygracie ten mecz. To była tylko formalność.- zaśmiałam się.- A co Mistrzyni Europy powie na romantyczną kolację przy świecach?
- Z jakiej okazji?- zapytałam cicho się śmiejąc.
- Czyli mam rozumieć, że T.I. nie jest głodna?
- Żartujesz?! Umieram z głodu! Co będziemy jedli?
- Hmm, niespodzianka. Chodź!- złapał mnie za rękę i wybiegliśmy ze Spodka, po drodze zabierając moją torbę z szatni.

Hmm, co o nim sądzicie? To mój pierwszy imagin. Mam nadzieję, że go nie zepsułam, ale ocenę pozostawiam Wam, moim czytelnikom. Tak więc..
Hope You Like It ! : )


/ Monica. : )

Imagin z Niallem

Byłaś z nim taka szczęśliwa. 11 miesięcy byliście szczęśliwą parą. Trzymając się za rękę spacerowaliście po Irlandzkich uliczkach.  Po co byliście w Irlandii ?Byliście u rodziców Niall’a abyś w końcu ich poznała. Przed wyjazdem chciałaś jeszcze pójść do parku lub po prostu pochodzić ze swoich chłopakiem.
- Niall chodźmy do parku!
-uśmiechnęłaś się i zaczęłaś lekko ciągnąć chłopaka w stronę dużej bramy.
- Misiu, może wystarczy ? Chodzimy już jakąś godzinkę.
-zaśmiał się, a ty  jednak nie ulegałaś. Zaplotłaś ręce na jego szyi wisząc na nim. On położył swoje ręce na twoich biodrach i tylko się uśmiechał.
- Tak ładnie proszę. Przecież jesteśmy tu tak rzadko.
-uśmiechnęłaś się i czekałaś na jego reakcję. 
Blondyn chwilę myślał aż w końcu bez entuzjazmu cicho wymamrotał coś.
- To co ?
- … No dobra ,ale za buziaka
-uśmiechnęłaś się szeroko i dałaś mu buziaka, później drugiego, trzeciego i zatraciliście się w pięknym pocałunku aż w końcu oderwałaś się od niego i pociągnęłaś w stronę parku.  
- Wolałem to na początku.
Zaczęłaś się śmiać a on za chwilę do ciebie dołączył.
Spacerowaliście po uliczkach pięknego parku trzymając się za ręce. Przechodziliście obok wielu osób, lecz tylko na jednej siedziało czterech chłopaków. W ręku piwa. Dwójka paliła. Nie wyglądali na miłych i przyjaznych. Blondyn zatrzymał się a jego oddech przyśpieszył, trzymał cię trochę mocniej i przeklną cicho.
- Wszystko dobrze Niall ?
Stanęłaś przed nim. Dopiero teraz spojrzał na ciebie.
- Chodźmy inną stroną kochanie.
Szarpnął Cię ,ale ty stanęłaś
- O co chodzi ?
Byłaś zaniepokojona. Widziałaś w jego oczach strach.
- Nic się nie dzieje, chodź.
Znów to zrobi. Szarpnął Cię i chciał iść w inną stronę.
- Ej no ,ale wyjaśnij mi, proszę.
- Chodź po prostu !
Krzyknął. Większość osób spojrzała się na was.
- Przepraszam [T.I]
Powiedział i uśmiechnął się leciutko. Spojrzał jakby za Ciebie i po raz kolejny przeklną. Usłyszałaś za sobą wrzaski, pogwizdywania, oklaski i inne tego typu rzeczy. Odwróciłaś się a czwórka chłopaków szła w waszą stronę.
- Chodź skarbie, proszę cię.
Pociągnął Cię Niall. Tym razem nie stawiałaś o poru. Szliście parę minut dość szybkim tempem.
- Nialluś myślisz że Cię nie poznaliście słoneczko !
Usłyszałaś za sobą wyraźny głos. Twój chłopak zatrzymał się i odwrócił zrobiłaś to samo nie puszczając ręki chłopaka.
- Nialler mordko.
Powiedział jeden z nich i wszyscy zaczęli się śmiać.
- Nie widziałem Cię odkąd wywędrowałeś do Londynu.
Ciągle mówił ten sam.
- Nie zmieniłeś się Horan. Nawet należąc do tego zespołu zawsze będziesz taki sam. Chłopczyk który nigdy nic nie osiągnie i cały czas był takim samym gejuskiem.
Cała czwórka zaczęła się śmiać
- Mów sobie co chcesz Andrew.
-powiedział w końcu twój chłopak.
- Skończyłeś ? Chcieli byśmy już iść.
Wtrąciłaś i skierowałaś słowa to tego całego Andrewa. Cała piątka spojrzała na ciebie i tylko Niall się uśmiechnął i pocałował Cię w policzek. Widać ze chciał się wycofać, ale nie zdążył się ruszyć bo Andrew znów zaczął.
- Nie udzielaj się kochanie moje.
Skierował się do ciebie.
- Jeszcze raz się do niej tak odezwiesz, to inaczej pogadamy. *zacisnął pięść*
- Nadal jesteś tak samo pedałowały Horan. *nie co się zbliżył* I słoneczko uważaj żeby Cię nie zdradził. Jak przeleci jakiegoś chłopaczka to w każdej chwili możesz pójść do mnie.
Szybkim ruchem złapał Cię za pośladki i przybliżył chcąc złożyć na twojej szyi tysiące pocałunków. Wszystko trwało dosłownie parę sekund. Nialler rzucił się na chłopaka i zaczął go okładać pięściami. Nigdy nie widziałaś go w takiej sytuacji. W tym samym czasie co ci się bili, podszedł do Ciebie inny bandzior i zaczął Cię obmacywać. Ty bez wahania uderzyłaś go pięścią w szczękę. Chłopak upadł, szybko wstał wziął innych, odsunął się i czekał na Andrewa. 
Gdy blondyn skończył wstał z Andrewa który zasłaniał okolice nosa rękoma. Niall miał tylko przeciętą brew.
- Jeszcze raz dotkniesz moje życie to ty stracisz swoje.
Powiedział grożąc palcem na chłopaka którego chwilę później otaczała trójka chłopaków. Łobuziarska czwórka zaczęła uciekać.
- Chodź myszko.
Twój kochany uśmiechnął się do Ciebie i razem kierowaliście się w stronę samochodu.

***
- Czemu się do mnie nie odzywasz ?
Spytał smutny chłopak podchodząc do waszego wspólnego łóżka. Wyglądał tak uroczo w samych dresowych spodniach. Włosy ułożony w artystyczny nie-ład. Do tego na smutna minka i rana na brwi.
- Niall co to było ? Kim byli oni i od kiedy potrafisz się bić?
Zaczęłaś go wypytywać.
- A więc o to chodzi.
Westchnął
- W szkole zawsze, ale to zawsze on się ze mnie nabijał. Zawsze obrywałem. Puścił plotkę że jestem gejem – okropieństwo.
Podsumował i mina mu zrzedła.
- A od bić umiem się od dawna ,ale nie lubię *uśmiechnął się* ,ale jak zobaczyłem co zamierza zrobić nie mogłem inaczej. A Ty? Też mu nieźle przywaliłaś. Aż się popłakał.
-No co? Dziewczyna też się może bić. Kocham Cię <3.
Uśmiechnął się do ciebie.
- Mam iść spać na kanapę ?
Zrobił smutną minkę i patrzył się trzymając w reku róg poduszki.
- Coś ty ! Jesteś moim skarbem ! Nikt by dla mnie takiego czegoś nie zrobił!
Ujęłaś jego twarz w swoje malutkie dłonie.
- Nadal Cię boli ?
Zrobiłaś smutną minkę i przejechałaś kciukiem po rance. Chłopak tylko syknął.
- Chodź tu kochanie.
Przybliżyłaś swoje wargi do małej ranki i lekko ją cmoknęłaś. Niall uśmiechnął się i zaczął odwzajemniać pocałunki. Jego ręce zjechały do twoich pleców. I za sobą mieliście następną niezapomnianą noc.


Jest! Wena nadeszła ! Teraz jak to skończyłam pisać to poczułam się na dziś spełniona ;D

3majcie się myszaki! <3

~Asia

Hi everyone! : )

Nazywam się Monika i od dzisiaj postaram się nie zanudzić Was na śmierć. Jestem walniętą nastolatką, tak jak Asia. To nas połączyło i tak spotkałyśmy się tutaj. Z ciekawostek o mnie, to urodziłam się
1 lutego, jak Hazza : ). Trochę śpiewam, czasami grywam na gitarze, a przy okazji rodzicom na nerwach. 
Uwielbiam pisać i pisać, i pisać, i rysować. Oprócz Directioner jestem jeszcze Roomie : )

Tu macie mojego twittera: @xmonicaOfficial
Będę się podpisywać:  / Monica. : )

GŁODNA, jak Niall,
OPIEKUŃCZA, jak Liam,
NIEŚMIAŁA, jak Zayn,
ZBOCZONA, jak Harry,
ZABAWNA, jak Louis.



Tak więc, do zobaczenia wkrótce.
/ Monica. : )